Malec krzyczał i płakał przez kilka godzin. 2-letni chłopczyk został znaleziony w nagrzanym samochodzie w Rumi. Tylko przypadek sprawił, że ta historia nie ma tragicznego finału. Chłopczyk trafił do szpitala, ale jego życiu nic nie zagraża. Wczoraj termometr wskazywał 30 stopni Celsjusza w słońcu, żar lał się z nieba. Na parkingu przy dworcu w Rumi (woj. pomorskie) w szeregu stało kilka aut. Około godziny 9 miejsca do zaparkowania szukali tam dziennikarze lokalnej telewizji TTM. Dziennikarka Magda Hertha (33 l.) nagle usłyszała płacz dziecka. Rozejrzała się i zobaczyła, że w jednym z samochodów przypięty do fotelika siedzi mały chłopczyk. Drzwi auta były zamknięte, podobnie jak okna, znikąd dostępu powietrza... Chłopczyk był zgrzany, a po przestraszonej buźce ciekły mu łzy. Dziennikarze próbowali wybić szybę. Kiedy się nie udało, zadzwonili po policję. Mundurowi szybko uwolnili malca. Mały Dawidek był odwodniony, miał prawie 38 stopni temperatury...