"Chaos". Kolejna wpadka Netfliksa? Tom Hardy robi, co może
Reżyser Gareth Evans zapowiadał, że "Chaos" będzie jego listem miłosnym do hongkońskiego kina sensacyjnego lat 80. i 90. Trup pada tam często, sztuczna krew leje się hektolitrami, a pomysłowa choreografia zachwyca do dziś - wystarczy przypomnieć uchwyconą w mastershocie strzelaninę w szpitalu z "Dzieci triady" Johna Woo. Inspiracje wspaniałe, za kamerą twórca dylogii "The Raid", przed nią Tom Hardy w roli zbolałego gliny o pięściach ze stali. Brzmi jak przepis na sukces. Zatem dlaczego nie wyszło?
